
Pończochy samonośne Orirose Chantal Thomass czyli kolejne Moje pończochochy z szwem… no własnie jak dla mnie z eleganckim szwem.
Nie są to zwykłe pończochy, tylko coś innego, połączenie zmysłowcyh i seksownych pończoch, z nutą elegancji. Ich kolor połączony z szwem w formie
napisu, sprawiają wrażenie pończoch z górnej półki. Mteriał jest miły w dotyku i świetnie przylegaja do nóg. Dużym atutem jest wzmocnienie na stopach i palcach.
Świetnie pasują do nich czarne lakierowane czółenka na dużym obcasie. 🙂










skuszona ostatnimi postanowiłam je ponownie przetestować
. Tu skusiło mnie „efekt skóry musnietej pudrem”. Brzmi zachęcająco
tym razem zaryzykowałam z rozmiarem 3-M i są na styk, więc jeśli ktoś jest na pograniczu M/ L to jednak polecalabym wziąć L. Oczywiście zapach! Myślałam, że to zupełny przypadek co do pierwszych Marilyn, ale chyba po prostu tak mają. Zakładają się dobrze, wyglądają fajnie na nodze. Są bardzo gładkie i delikatne…ale w końcu to 10 den. Idealne pewnie do oficjalnych wyjąć, gdzie 
i powiem Wam, że jak na taką cenę, to jest dobrze! Pod względem grubości, 
Ciężko mi powiedzieć, czy polecam. Dość łatwo się już pozaciagaly więc nie wróżę im długiej kariery. Ale też po 20 Den nie mam jakiś większych oczekiwań. Ciężko powiedzieć, czy polecam…póki co Adrian ma więcej minusów niż plusów, ale chce im dać w przyszłości jeszcze szansę. Może wtedy wszystko się wyjaśni 




